, Create your own banner at mybannermaker.com!


Strona startowa
ZAKUPY-sklep online
EBOOKI,KSIĄŻKI
WYPROMUJ SWOJĄ STRONĘ
KARTONY
WLATCY MUCH
MUZYKA
HUMOR
ROZRYWKA
TU SOBIE POOGLADASZ
ZDJĘCIA
ROZNOSCI
WIADOMOSCI,WYDARZENIA
BRAMKI SMS-DARMOWE
BRAMKA EMAIL I GG
TAPETY NA PULPIT
SŁOWNIKI
KALKULATORY
CIEKAWOSTKI
CZY WIESZ,ŻE...?
=> STERYDY,CZY WARTO?
=> DBAMY O SIEBIE
=> ANTYKONCEPCJA
=> Absurdy tego świata
=> Z czego zrobić wino
FILMY -opisy,recenzje
DIETA-WSZYSTKO O NIEJ
PRZYDATNE
ŻYCZENIA GOTOWE
Partnerzy-wasze linki
Tytuł nowej strony

, , , ,

Przedstawiam Wam tekst jak dbać o siebie podczas wakacji i spróbuję poradzić co najlepiej stosować podczas opalania się na słońcu jak i na solarium i nie tylko. Rozstępy itp. znajdziecie tutaj wszystko (EvE)

Rozstępy skórne
przytrafiają się najczęściej kulturystom, którzy szybko łapią masę. Oczywiście za sprawą tylko im znanej „suplementacji”.
Skóra nie jest przygotowana na 20-kilowy przyrost masy ciała w krótkim czasie i reaguje tak jak nadmuchiwany balon o słabej powłoce.

Rozstępy skórne przytrafiają się najczęściej kulturystom, którzy szybko łapią masę. Oczywiście za sprawą tylko im znanej „suplementacji”. Skóra nie jest przygotowana na 20-kilowy przyrost masy ciała w krótkim czasie i reaguje tak jak nadmuchiwany balon o słabej powłoce. Kobiety w ciąży mogą doznać rozstępów na brzuchu, na udach i czasem na pośladkach. „Napowietrzony” kulturysta ma rozstępy nawet na bicepsach i na mięśniach naramiennych. Początkowo rozstępy mają barwę niebiesko-czerwonawą, z czasem stają się białe, połyskujące. W żadnym kolorze nie poprawiają urody, wręcz szpecą, a co najważniejsze dają świadectwo, że nieszczęsny pacjent zdobył masę mięśniową niekoniecznie na spożywaniu mieszanek proteinowych.

Na szczęście jest sposób na taką przypadłość. Lek z wyboru to heparyna, lek przeciwzakrzepowy. W zasadzie jest on przeznaczony do leczenia poważniejszych chorób, jak choćby zatorów żylnych i tętniczych, ale wtedy ma postać płynu zamkniętego w ampułce. Nas interesuje żel produkowany we Włoszech i noszący nazwę Lioton 1000, zawierający sól sodową heparyny. Ta postać leku służu do kuracji zmian, jakie tworzą się na skórze i w jej bliskim sąsiedztwie. A więc: zapalenie zakrzepowe żył powierzchownych, stany zapalne żylaków, stłuczenia, zapalenie skóry, przerosłe
blizny i bliznowce.

Lioton 1000 jest wyjątkowo skuteczny w przypadku świeżych rozstępów, natomiast zasiedziałe rozstępy wymagają po prostu dłuższej kuracji. Leczenie polega na wmasowywaniu żelu w zmienione miejsca na skórze. Robi to się trzy razy dziennie przez dwa miesiące. Po tym czasie nie powinno być nawet śladu rozstępów.

Jeżeli skóra zareaguje zaczerwienieniem, co zdarza się rzadko, należy stosować lek raz dziennie

Prawdy i mity na temat solarium Drukuj Email
Mimo ostrzeżeń dermatologów wciąż bardzo wiele osób korzysta z solariów. Czy rzeczywiście sztuczne słoneczko jest tak niezdrowe, czy też można w jego promieniach opalać się bezpiecznie? Na ten temat krąży wiele mitów. Które z nich są prawdą, a które należy włożyć między bajki zapytaliśmy specjalistę dermatologa dr Ewę Chlebus.


Seans w solarium wpływa na poprawę naszego nastroju

Prawda. W naszym klimacie, gdy często odczuwamy brak światła słonecznego, nawet kilka minut w świetle sztucznego słońca może poprawić humor, zwłaszcza zimą. Dzieje się tak dlatego, że światło pobudza wytwarzanie hormonów szczęścia - endorfin. Opalanie w solarium może więc choć w części uzupełnić brak słońca, a w efekcie poprawić nasz nastrój. Jeśli jeszcze dodać do tego, że z wyzłoconą skórą wydajemy się sobie dużo atrakcyjniejsze, dobry humor mamy zagwarantowany.

Od opalania w solarium można się uzależnić

Prawda. Uzależnienie to ma nawet swoją medyczną nazwę: tanoreksja. Mechanizm jego powstawania jest podobny jak w przypadku innych uzależnień. Zaczyna się niewinnie, od kilku wizyt w solarium, z czasem jest ich coraz więcej, aż wreszcie seans w solarium staje się codzienną koniecznością. Opalona skóra zaczyna wyglądać coraz gorzej. Staje się gruba, szorstka, mało sprężysta, rozszerzają się naczynka, a opalenizna przybiera brudny odcień. Ale osoby uzależnione tego nie widzą, bo przymus opalania się staje się coraz silniejszy. Rezygnacja z wizyt w solarium u takich osób powoduje efekt odstawienia. Jeśli przerwą codzienne sesje opalania, robią się niespokojne, nerwowe.

Specjalne kosmetyki solaryjne chronią przed szkodliwymi skutkami opalania

Nieprawda. Żeby naprawdę ochronić skórę przed promieniami UVA i UVB, należałoby stosować kosmetyki z bardzo silnymi filtrami, a kosmetyki solaryjne ich nie zawierają. W ich skład za to często wchodzą substancje chroniące przed nadmiernym wysuszeniem, przeciwzmarszczkowe, a także przyspieszacze opalania. Dzięki temu opaleniznę uzyskujemy szybciej, a tym samym mniej czasu spędzamy pod lampami, co oczywiście jest korzystne dla skóry.

Solarium pomaga zwalczyć trądzik

Nieprawda. Choć wiele osób walczących z trądzikiem, po opalaniu, także w solarium, w pierwszym momencie obserwuje poprawę stanu cery, jest to rezultat chwilowy. Naukowe badania potwierdzają, że promienie UVA zwiększają liczbę zaskórników, a co za tym idzie

- pryszczy. Wysuszona promieniami UV skóra zaczyna produkować więcej łoju, który zatyka pory, przez co łatwiej tworzą się krosty (nawet ropne). Tak więc w ostatecznym efekcie stan skóry się pogarsza.

Opalanie w solarium jest mniej groźne niż opalanie na słońcu


Nieprawda. Wprawdzie początkowo sądzono, że tak właśnie jest, ale czas zweryfikował tę opinię. Kiedyś wierzono bowiem, że jeśli w promieniowaniu UV zredukować promienie UVB, powodujące poparzenia słoneczne, a zwiększyć dawkę promieni UVA, opalanie nie będzie miało żadnych przykrych konsekwencji. Na tej zasadzie działały pierwsze solaria. Zwiększona dawka promieni UVA opalała szybciej i wydawało się to bezpieczne. Okazało się jednak, że promienie UVA są dużo bardziej szkodliwe od UVB, gdyż to właśnie one docierają do głębszych warstw skóry i są głównym powodem jej fotostarzenia się. Zwiększają również prawdopodobieństwo zachorowania na raka skóry. Wprawdzie w nowoczesnych solariach proporcje UVA do UVB nie są tak drastyczne jak w tych starych, ciągle jednak trudno powiedzieć, że opalanie w solarium jest bezpieczne. Dzieje się tak również i z tego powodu, że lampy emitujące promieniowanie UV znajdują się kilka centymetrów od skóry, co dodatkowo zwiększa ich szkodliwość. Tak więc nawet krótkie sesje opalania w solarium mogą wyrządzić skórze szkodę.

Kilka wizyt w solarium nikomu nie zaszkodzi

Nieprawda. Są osoby, którym po prostu nie wolno korzystać z solarium. Na ogół są to wszyscy ci, którzy z różnych powodów powinni również unikać opalania się na słońcu. Czyli osoby z bardzo jasną karnacją, z dużą ilością przebarwień i znamion, chorujący na serce, nerki lub tarczycę, epilepsję, cukrzycę lub gruźlicę i inne poważne choroby przewlekłe, rekonwalescenci, osoby, które niedawno przebyły operację. Opalania sztucznym słonkiem powinni się też wystrzegać zażywający leki światłouczulające (antykoncepcyjne, antydepresyjne, przeciwgrzybicze, z wyciągiem z dziurawca, a nawet po prostu zwykłą aspirynę), chorujący na grzybicę lub opryszczkę, trądzik. Korzystać z łóżek opalających absolutnie nie mogą kobiety w ciąży, nie tylko zaawansowanej, ale również w pierwszych tygodniach. Unikać solarium powinniśmy także wtedy, gdy mamy świeże rany i blizny lub jesteśmy tuż przed lub po depilacji woskiem. Sztuczne opalanie nie służy też osobom mającym problemy z rozszerzonymi naczynkami.

Solarium przygotuje skórę na spotkanie ze słońcem

Nieprawda. Choć i opalenizna naturalna, i ta z solarium powstają dzięki procesom tworzenia się melaniny (naturalnej ochrony skóry przed promieniami UV), przy obu typach promieni - UVA i UVB - proces ten przebiega na różnych głębokościach skóry. Melanina, która utworzy się w jej głębszych warstwach pod wpływem promieni UVA w solarium, nie będzie chroniła zewnętrznych warstw przed promieniami UVB w słońcu. Wizyty w solarium dają nam więc złudne poczucie bezpieczeństwa.

Zupełnie nie ma znaczenia, w jakim solarium się opalamy

Nieprawda. Lepiej wybierać solaria nowej generacji, gdyż w nich lampy są bezpieczniejsze, bo emitują mniej promieni UVA. Poza tym w nowoczesnych solariach spędza się zaledwie kilka minut, a w niektórych lampy wyposażone są w filtry, dzięki którym emitowane fale są bardziej zbliżone do naturalnego promieniowania słonecznego



Z plaży do solarium ...

Czy warto?

Dodano:2007-09-02 Tagi: solarium, opalanie, ciąża, tanoreksja

Chcąc przedłużyć słoneczne wakacje często korzystamy z solarium. Opalanie w nim ma jednak zdecydowanych przeciwników wśród dermatologów. Według nich to najszybsza droga do raka skóry, przedwczesnych zmarszczek i problemów z cerą. I chociaż solaria mają grono zagorzałych zwolenniczek, fakty są nieubłagane - rację ma lekarz!

Jesienią i zimą, kiedy brakuje nam światła, kilkuminutowe seanse w solarium traktujemy jako antidotum na chandrę i złe samopoczucie. Sztuczne słońce pobudza w naszym organizmie produkcję endorfin - hormonu szczęścia, przez co skutecznie poprawia się nam humor. Czujemy się odprężone i pięknie wyglądamy, bo opalenizna daje optyczne wrażenie smuklejszej sylwetki.

Niestety ta kilkunastominutowa poprawa nastroju nie jest warta ryzyka, jakie ze sobą niesie.

Co mówią fakty?

Lampy opalające emitują nadfiolet, zarówno UVA, jak i UVB, które dla skóry są nie mniej szkodliwe niż słońce. Co więcej, ich intensywność w kabinach solarium jest wzmożona i nastawiona bezpośrednio na twoją skórę. Szczególne niebezpieczeństwo wiąże się z korzystaniem z łóżek typu turbo, na których możesz opalić się dwa razy szybciej. Emitują one promieniowanie o mocy wielokrotnie większej niż moc promieni słonecznych. Bez przeszkód przenikają do skóry właściwej, niszcząc włókna kolagenowe i elastyny.

Zwolennicy opalania w solarium argumentują, że dawkę promieniowania można w solarium kontrolować i dobierać indywidualnie do typu skóry. Ustala się fototyp, aby określić odpowiedni dla niej czas i częstotliwość zabiegów. Dostępne są też liczne profesjonalne kosmetyki z filtrami, które mają chronić skórę w solarium. Te zabiegi mają uchronić skórę przed przedwczesnym starzeniem i rakiem skóry. Niestety tak nie jest!

Obalamy mity!

  • Kosmetyki stosowane w solariach, które mają zabezpieczyć nas przed nadfioletem, nie zawierają odpowiednich ilości ochronnych filtrów! W żaden sposób nie chronią nas przed rakiem. Ich jedyną zaletą jest zawartość substancji natłuszczających i przeciwzmarszczkowych, a także przyspieszaczy opalania. Dzięki nim szybciej się opalamy i rzadziej korzystamy z solarium, co jest korzystniejsze dla skóry, ale nie eliminuje ryzyka zachorowań na raka!
  • Solarium nie eliminuje problemów z cerą, np. z trądzikiem. To złudne wrażenie, które mija po kilku dniach. Naukowe badania potwierdzają, że promienie UVA zwiększają wręcz liczbę zaskórników, a co za tym idzie - pryszczy. Wysuszona promieniami UV skóra zaczyna produkować więcej łoju, który zatyka pory, przez co łatwiej tworzą się krosty (nawet ropne). Tak więc w ostatecznym efekcie stan skóry się pogarsza.

 

Solarium uzależnia

W pułapkę częstego odwiedzania solarium wpada wiele kobiet. Nie wystarczy im lekko zabrązowiona balsamem lub samoopalaczem skóra. Chcą mieć mocną opaleniznę i dlatego korzystają z solarium niemal codziennie. Boją się, że ten efekt mogłyby stracić, a wówczas będą wyglądały brzydko. Są też kobiety, które aby poprawić sobie nastrój korzystają ze sztucznych lamp, kiedy tylko najdzie ich chandra, nawet dwa razy dziennie. Nikt nie jest w stanie tego kontrolować, w związku z czym po kilku latach, kiedy na skórze pojawią się konsekwencje takiego opalania, będą miały skórę o całą dekadę starszą niż wskazuje metryka!

Nałogowe korzystanie z solarium stało się zjawiskiem na tyle często spotykanym, że uznano je za chorobę, której nadano nazwę - tanoreksja (od ang. słowa to tan - opalać się).

Nie ryzykuj!

Dla kilkudniowego efektu opalonego ciała i chwilowej poprawy nastroju nie warto ryzykować! Kobiety w ciąży, podczas hormonalnej terapii, przy nadciśnieniu, skłonności do przebarwień i rozszerzonych naczynkach krwionośnych nawet sporadyczne korzystanie z łóżka opalającego jest absolutnie niewskazane. O solarium powinnaś też bezwzględnie zapomnieć, jeśli bierzesz leki nasercowe lub pigułki antykoncepcyjne.


Duży biust, zero problemu... z biustonoszami marki Kris Line
 Każda Kobieta wie, że dobór odpowiedniego stanika to spory problem, szczególnie dla kobiet z dużym biustem. Źle dobrany stanik jest powodem wielu poważnych chorób i bardzo nieładnie wygląda na ciele Kobiety. Odpowiedni biustonosz nie tylko poprawia wygląd zewnętrzny, ale także wpływa na jej psychikę i poczucie atrakcyjności.
Największym problemem projektantów bielizny jest rozmiarówka staników. Tak, że musimy głośno o tym mówić, problem nie tkwi w nas, Kobietach, ale zaczyna się już u producentów biustonoszy. Podstawowym błędem producentów są źle dobrane rozmiarówki, bo przecież trzy obwody i cztery miseczki staników nie załatwią sprawy, a tymczasem każda z nas jest inna.

Co będzie lepsze dla mojej skóry? Poleć znajomemu
Codziennie masz jakieś urodowe dylematy: krem czy balsam, wanna czy prysznic... Pomożemy ci dokonać najlepszego wyboru.

Wanna czy prysznic

Gdy jesteś zestresowana i przemęczona, szybko zrelaksujesz się w kąpieli. Ciepła (ale nie gorąca!) woda działa bowiem uspokajająco. Kąpiel najlepiej brać wieczorem, przez 15 do 30 minut. Wtedy odpręża, rozluźnia mięśnie i ułatwia zasypianie.


Gdy jesteś zestresowana i przemęczona, szybko zrelaksujesz się w kąpieli. Ciepła (ale nie gorąca!) woda działa bowiem uspokajająco. Kąpiel najlepiej brać wieczorem, przez 15 do 30 minut. Wtedy odpręża, rozluźnia mięśnie i ułatwia zasypianie.

Na codzienne kąpiele możesz jednak pozwolić sobie tylko wtedy, kiedy nie masz problemów z przesuszajacą się skórą ani z cellulitem. Jeśli zaś brakuje ci energii, a do tego spieszysz się, zawsze wybieraj prysznic. Ten zabieg nie wysusza skóry. Warto go również polecić paniom, które chcą ujędrnić ciało. Mocnym strumieniem wody można je przecież skutecznie wymasować. Natomiast w pozbyciu się cellulitu pomogą naprzemienne, ciepłe i chłodne natryski.

Żel i woda czy mleczko i tonik

Jeśli masz cerę tłustą lub mieszaną, bez wahania wybierz żel i wodę. To sposób szybki i skuteczny. Nie musisz też obawiać się wysuszenia skóry, jak w przypadku mydła. Pamiętaj tylko, by potem zawsze dokładnie przetrzeć skórę tonikiem. Mleczko to doskonały kosmetyk dla skóry suchej lub wrażliwej. Zawiera składniki odżywcze i nie ma mowy, by podrażniło cerę. Twarz po oczyszczeniu nim trzeba także przetrzeć tonikiem.

Dezodorant w kulce czy sprayu

Dezodoranty typu roll-on są idealne dla wrażliwej, suchej skóry. Nie zawierają alkoholu, dlatego też nie wywołują podrażnień. Świetne będą także dla tych pań, które chcą czuć się świeżo przez cały dzień. Spraye zaś sprawdzą się na skórze tłustej czy normalnej. Są też znacznie szybsze w użyciu, nadają się do ekspresowego odświeżenia. Mają zwykle dość mocny zapach.

Krem do ciała czy balsam

Kremy to wybawienie dla suchej, łuszczącej się skóry. Zawierają więcej substancji odżywczych niż balsamy, dlatego w błyskawicznym tempie poprawiają wygląd skóry. Najlepiej używać ich dwa razy dziennie. Dla skóry, która nie sprawia kłopotów, lepszy będzie balsam. Ma lżejszą konsystencję, dobrze nawilża i uelastycznia ciało. Nakłada się go szybko i od razu można się ubierać.


Czysta przyjemność - doceń zalety peelingu Poleć znajomemu
Peeling to kosmetyk, który uzależnia. Oczyszcza, rozjaśnia, dodaje blasku. Nie mów nie, zanim nie wypróbujesz. Wówczas juz będziesz wiedziała, że ....poznać ciało po peelingu. Trudno się bez niego obejść. Daj się przekonać, że peeling, regularne usuwanie martwych komórek naskórka, jest niezbedny do zachowania młodego wyglądu. Tak więc ścieraj, masuj i pielegnuj!


 


DOCEŃ GO
Skóra złuszcza się w naturalny sposób bez naszej pomocy. W czasie procesu odnowy komórki powstające w głębszych warstwach przemieszczają się, wędrują ku powierzchni i z czasem są usuwane (średnio co 4 tygodnie). Ostatnia, rogowa warstwa skóry jest idealnie gładka tylko na młodym, zdrowym ciele (ech, jak zazdrościmy niemowlakom!). Z upływem lat (po 25.roku zycia) staje się stopniowo coraz cieńsza i mniej elastyczna z powodu niewystarczającego już nawilżenia, wolniej też się odnawia. Warstwa martwych komórek narasta, blokując dostęp kolejnym "pokoleniom". Niekorzystne zmiany z powodu wieku są nieuchronne, możesz jednak sprawić, że będą przebiegały wolniej.
Już po kilku zastosowaniach ucieszy cię zaskakująca odmiana. Posługując się językiem, który dopuszcza istnienie bielszej bieli, w przypadku peelingu możemy zaryzykować określenie - absolutna czystość. Złuszczanie superdokładnie oczyszcza, dopinguje tez skórę do szybszej odnowy i regeneracji. Staje się jędrniejsza, lepiej napięta, ma ładniejszy koloryt. Masaż ścierającymi drobinkami peelingujących preparatów pobudza mikrokrążenie powierzchniowe. Stąd zaczerwienienie, ożywienie ciała. Dobrze ukrwione sprawniej zaopatruje się w tlen i składniki odżywcze. Peeling to jednak nie tylko złuszczanie, a więc wygładzanie i odświeżanie skóry. Takie jest oczywiście jego główne zadanie i nikt chyba nie spodziewa się, że usunie również zmarszczki. Jednak składniki tego typu kosmetyków mają wiele cennych właśniwości pielęgnacyjnych. W grę wchodzą natłuszczające olejki, wzmacniające mikroelementy, odżywacze i łagodzące wyciągi roślinne oraz kwasy owocowe, które lekko rozjaśniają skórę.

TWARZ

Peeling, usprawniając odnowę komórek, zapobiega coraz wolniejszej z wiekiem produkcji kolagenu i elastyny, odpowiedzialnych za jędrną i elastyczną skórę. Oczyszczona chłonie aktywne składniki kosmetyków, łatwiej na nią nałożyć makijaż. Podkład, rozprowadzony na równej powierzchni, utrzyma się dłużej. Złuszczaj ją regularnie, co najmniej raz w tygodniu. Nakładaj peeling na czystą skórę i masuj okrężnymi ruchami, opuszkami palców, od środka na zewnatrz, omijaj okolice oczu.

TYPY SKÓRY
1) Skóra sucha, wrażliwa czy też podatna na podrażnienia - nie znosi tarcia, dobrze przyjmie specyfiki subtelne ścierające. Doceni zwłaszcza łagodne peelingi enzymatyczne. Rozluzniają one spoiwo międzykomórkowe, rozpuszczają obumarłe komórki naskórka, co następnie ułatwia oddzielnie zrogowaciałego naskórka. Na delikatnej skórze z powodzeniem operują też kosmetyki z mikrokuleczkami z tworzywa sztucznego

-Peeling enzymatyczny do cery wrazliwej Eris (koło 14 zł)
-Delikatny żel do peelingu Nivea Visage (koło 20 zł)
-So polished Gentle Exfoliating Scrub Estee Lauder (ok. 115 zł)

2)Skóra normalna....tzn. bezproblemowa- zadowolą ją peelingi, które nie muszą dodatkowo korygować niedostatków cery. Mogą za to preferować komponenty relaksujace czy energizujące. Wybór zależy od upodobań i zasobności portfela

-Peeling złuszczająco-pielęgnujacy Bielenda (koło 9 zł)
-One-step gentle exfoliating cleanser Clarins (koło 100 zł)
-Cleansing Face Polisher Planet spa Avon (koło 30 zł)

3)Cera tłusta i mieszana...egazamin zdają peelingi ziarniste. Mechanicznie oczyszczają grubszy u tego typu cery naskórek. Okolice suche skóry mieszanej mogą podrażniać ostre ścianki drobinek, lepszy okaże się kosmetyk ze sztucznymi kuleczkami czy kremowa maseczka oczyszczająca

-TinTin peeling antybakteryjny w żelu Ziaja (ok.6 zł)
-Bio Balans peeling w żelu Ziaja (ok.8 zł)
-Maseczka oczyszczająca Dermika (koło 36 zł)

CIAŁO

Śmiało sięgaj po peeling nawet 2 razy w tygodniu. Masuj ciało niezbyt mocno, żeby nie rozciągać skóry. Zwracaj uwagę na miejsca, gdzie naskórek jest grubszy i suchy, czyli kolana, łokcie, pięty. Peeling regularnie stosowany uwalnia od problemu wrastających włosków (np.po depilacji)

-Peeling myjąco-tonizujący do skóry normalnej Eris (koło 16 zł)
-Gommage Deskomask Thalgo (ok.120 zł)

Pojawia się coraz więcej peelingów o właściwościach aromaterapeutycznych. Pachną owocami i ziołami. Miło jest nakładać je na skórę, wdychać odpreżające czy dodające energii aromaty.

-Aroma Flos (koło 15 zł)
-The Healing Garden Spa Coty (25 zł)
-Body Polisher Clarins (150 zł)

Jeśli stosujesz kosmetyki antycellulitowe, zwalczasz objawy skórki pomarańczowej lub jej zapobiegasz, rozsądnym posunięciem będzie wybór peelingu wspomagającego te działania. Obok elemantów ścierających jego formułę budują substancje pobudzające komórkową przemianę materii oraz mikrocyrkulację krwi i limfy, które w widoczny sposób wygładzają ciało. Stosuj je podczas kapieli pod prysznicem, wmasowuj okrężnymi ruchami. Skup się na biodrach, udach, pośladkach i brzuchu - miejscach, które uważasz za niedoskonałe.

-Wyszczuplający peeling do mycia ciała Farmona (13 zł)
-Peeling krystaliczny z serii Bikini Bielenda (12 zł)
-Lipocell Blocker, peeling myjacy w żelu Ziaja (10zł)
-Special 3 Kolastyna (18zł)

wklep mleko - bedziesz piękna Poleć znajomemu
Mleko, jeden z najprostszych i najstarszych kosmetyków, do dziś pozostaje bardzo popularnym składnikiem preparatów nawilżających.

Firmy kosmetyczne nie tylko wzbogacają nim swoje wyroby, ale też starają się odtworzyć jego lekką konsystencję, tworząc kremy, mleczka, balsamy czy emulsje przypominające w dotyku lekkość jogurtu i jedwabistość śmietanki. Warto je wypróbować, bo są nie tylko zdrowe, ale też bardzo przyjemne w użyciu.


Mleko krowie, a jeszcze bardziej kozie, to prawdziwy koktajl odżywczych składników. Zawiera między innymi odżywcze cukry, nawilżające proteiny i wzmacniające naturalną warstwę tłuszczową skóry lipidy. A także witaminy (A, D i C), antyutleniające kwasy linolowe oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Dzięki nim mleko wspaniale nawilża i wzmacnia naturalny system odpornościowy skóry, chroniąc ją przed szkodliwym wpływem środowiska i promieniowania UV.
Kosmetyki na bazie koziego mleka rzadziej uczulają, ale z racji specyficznego zapachu, który - podobnie jak w przypadku alg morskich - trudno przyćmić kompozycją zapachową, znajdują mniej zwolenników niż te z mlekiem krowim.


(1) Balsam do ciała z proteinami z mleka krowiego z serii Miss Milkie, Pupa, 250 ml - 40 zł;
(2) Żel do mycia ciała z mlekiem kozim, Canus, 476 ml - 36 zł;
(3) Mleczko do ciała z serii WHITE, Sephora, 150 ml - 30 zł;
(4) Emulsja jogurtowa do ciała AA, Oceanic, 200 ml - 76 zł;
(5) Kremowy żel pod prysznic z proteinami z mleka krowiego i miodem z serii Family Fresh, Soraya, 500 ml - 8 zł;
(6) Cukrowy peeling do ciała Body Art, Dr Irena Eris, 220 g - 39 zł;
(7) Relaksujący kremowy żel pod prysznic o zapachu wanilii, Johnson & Johnson, 250 ml - 10 zł

SAMOOPALACZE Poleć znajomemu
Coraz popularniejsze stają się samoopalacze,dlatego też postanowiłem zgromadzić parę informacji na ten temat i stworzyć z nich dobry artykuł, który ukaże nieco swiatła na ten nieco specificzny sposób opalania!.A więc do rzeczy:

Ponieważ już wszyscy wiedzą, że nadmiarne opalanie na słońcu czy w solarium niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, firmy kosmetyczne poświęciły wiele badań by znaleźć inne sposoby pozyskania efektu przyciemnienia naturalnego kolorytu cery.

 Są osoby, zwłaszcza o bardzo jasnej karnacji, którym ciężko osiągnąć zadowalający je efekt opalenizny wystawiając się na działanie słoneczka. Wiele osób z powodu różnych przeciwwskazań lub z własnego wyboru, nie może i nie chce zbyt długo przebywać na słońcu.Poza solarium istnieją dwie metody osiągnięcia efektu opalenizny bez nadmiernego wystawiania się na promienie UV - jedna to zastosowanie preparatów przyśpieszających opalanie a druga to samoopalacze.

SAMOOPALACZE?

Samoopalacze gwarantują nam w 100 % bezpieczną opaleniznę. Można dzięki nim przciemnić lekko ozłoconą słońcem skórę, jeśli jest to dla nas zbyt słaby efekt, są one też pomocne dla osób, które z różnych względów nie chcą lub nie mogą się opalać. Kremy samoopalające mają jednak swoje plusy i minusy.

Samoopalacze imitują efekt naturalnej opalenizny, którą możemy uzyskać bez udziału słońca. Jednak proces ciemnienia skóry pod wpływem samoopalaczy nie ma nic wspólnego z opisanym powyżej procesem powstawania melaniny- melanogenezą czyli tym razem ciemny kolor skóry to nie zasługa melaniny. Dlatego też ten rodzaj zabarwienia nie chroni nas w nawet znikomym stopniu przed działaniem promieni słonecznych. "Opalona" samoopalaczem skóra wciąż wymaga skutecznej ochrony jaką dają preparaty z filtrami ochronnymi. Niektóre z samoopalaczy zawierają także filtry ochronne w swym składzie.

Samoopalacze pozwalają uzyskać przyciemnienie koloru skóry, dzięki substancjom chemicznym obecnym w ich składzie. Subtancje te wywołują zabarwienie skóry poprzez wiązanie się z warstwą rogową (zewnętrzną) naskórka.

Głównym, aktywnym składnikiem samoopalaczy powodującym przyciemnienie skóry jest związek o charakterze cukrowym-dihydroksyaceton - DHA. Właściwości przyciemniające kolor skóry tego związku zostały odkryte całkiem przypadkiem pod koniec lat 50 w szpitalu dziedzięcym. DHA jako węglowodan czyli związek z grupy cukrów był stosowany w leczeniu cukrzycy, powoduje bowiem obniżenie poziomu cukru we krwi. Zauważono, że dzieci, którym podawano syrop zawierający DHA, przypadkowo rozlewając go plamiły sobie skórę. W tym miejscach po czasie pojawiało się trwałe brązowe zabarwienie. Od tego czasu dihydroksyaceton podbił rynek kosmetyczny.

Zabarwienie skóry powodowane przez DHA jest efektem reakcji chemicznej między DHA a aminokwasami występującymi w warstwie rogowej naskórka. Zabarwienie zwykle pojawia się po około 1-2 godzinach od nałożenia preparatu, osiągając maksimum po ok. 6 godzinach. Ponieważ komórki w warstwie rogowej naskórka ulegają stale procesowi złuszczania, dlatego opalenizna z czasem blednie i znika.

W razie pojawienia się zacieków i plam po nałożeniu samoopalacza można sięgnąć np. po krem z kwasami AHA lub BHA albo sok z cytryny (on także zawiera kwas owocowy). Kwasy przyspieszą proces złuszczania naskórka i dzięki temu szybciej pozbędziemy się niechcianej plamy.

a teraz TRWAŁOŚĆ OPALENIZNY I JEGO ODCIEŃ!?

Trwałość opalenizny uzyskanej za pomocą samoopalaczy zależy od:

*szybkości odnowy naszego naskórka, co jest cechą indywidualną, u jednych proces odnowy naskórka zachodzi szybciej u innych wolniej,
*od głębokości na jakiej powstało zabarwienie. DHA działa co prawda tylko na poziomie zewnętrznej - rogowej warstwy naskórka. Jednak martwe komórki w strefie rogowej naskórka ułożone są warstewkami jedna na drugiej. Jeśli skóra przed nałożeniem samoopalacza zostanie dokładnie złuszczona za pomocą pilingu lub balsamu z kwasami owocowymi wtedy samoopalacz ma szansę wniknąć nieco głębiej co gwarantuje dłuższej utrzymującą się opaleniznę.

Obecne w kremie samoopalającym związki chemiczne odpowiedzialne za powstanie opalenizny nie działają natychmiast po nałożeniu kremu. Dlatego tak ważne jest by bezpośrednio po użyciu preparatu unikać kontaktu z wodą. Po czasie związki te wnikają w powierzchnię naskórka i zapoczątkowane zostają reakcje chemiczne, wtedy już zmycie wodą preparatu nie jest możliwe, a powstająca opalenizna jest również odporna na działanie wody.

Odcień i intensywność uzyskanego za pomocą samoopalacza koloru skóry zależy od kilku czynników:

*Od naturalnej grubości warstwy naskórka, im jest grubsza tym uzyskuje się ciemniejszy kolor opalenizny.
*Duży wpływ na odcień sztucznej opalenizny ma także wartość pH skóry, która u każdego może być troszkę inna. Dlatego poleca się, by przed nałożeniem samoopalacza przetrzeć skórę także całego ciała tonikiem, który nada skórze bardziej kwasowy poziom pH, dzieki czemu uzyskamy ładniejszy odcień opalenizny.
*Od ilości i rodzaju poszczególnych aminokwasów w naszej skórze co jest cechą indywidualną każdego z nas. Ogólnie znanych jest ponad 20 różnych rodzajów aminokwasów. Ponieważ reakcja chemiczna dzięki której następuje przyciemnienie skóry zachodzi między DHA lub innym związkiem chemicznym a aminokwasami, dlatego tak istotny jest stosunek ilościowy poszczególnych aminokwasów w naszej skórze. DHA w zależności od tego z którym aminokwasem reaguje daje nieco inne zabarwienie, czasem bardziej żółte, czasem bardziej brązowe lub pomarańczowe, ponadto jedne aminokwasy zabarwiają się bardziej intensywnie inne mniej. Tak więc ostateczny kolor opalenizny zależy w dużej mierze od tego których rodzajów aminokwasów mamy akurat więcej w naskórku w ogólnej ich póli.
*Od stężenia związku chemicznego powodującego ciemnienie skóry w preparacie kosmetycznym, najczęściej obecnie używanym jest DHA. Zwykle stosuje się DHA w stężeniu od 2 do 5 %.
*Od ilości nałożonego preparatu.
*Od składu kremu samoopalającego, a głównie od tego jakie substancje towarzyszą DHA, niektóre z nich mogą bowiem osłabiać jego działanie.

Teraz już chyba stało się jaśniejsze dlaczego tak różnie reagujemy na te same samoopalacze. Wszystko dlatego, że ostateczny efekt ich działania tak bardzo zależy od właściwości naszej skóry, od jej pH, grubości, składu aminokwasowego, a dopiero na samym końcu liczy się skład takiego preparatu. Stąd ten sam samoopalacz może wywoływać różne zabarwienie i jej intensywność u różnych osób.

Wady i zalety dihydroksyacetonu - DHA !?

Zalety:

*Jest związkiem łagodnym, nie wywołującym podrażnień, alergii (oczywiście indywidulane reakcje alergiczne są zawsze możliwe nie zależnie od rodzaju składnika kosmetycznego), nie powoduje uszkodzeń naskórka, nie działa kancerogennie czyli rakotwórczo, nie powoduje reakcji toksycznych.
*Jest całkowicie bezpieczny, gdyż działa tylko na poziomie zewnętrznej, rogowej warstwy naskórka, nie wnika głębiej w skórę.
*Sam DHA nie ma niekorzystnego działania np. zatykającego pory w przypadku osób o przetłuszczającej się cerze, mogą one bez przeszkód stosować lekkie, nie zawierające zbyt dużo natłuszczających składników samoopalacze.
*Preparaty z DHA można stosować także w ciąży.
*Światło słoneczne nie wpływa na kolor opalenizny uzyskanej dzięki samoopalaczowi, poza tym taka sztuczna opalenizna zupełnie nie przeszkadza i nie hamuje naturalnego przyciemnienia skóry pod wpływem promieni słonecznych. Można spokojnie opalać się chroniąc się preparatem z filtrami będąc jednocześnie "opalonym" za pomocą samoopalacza.
*Barwa nie zmywa się natychmiast podczas kąpieli słonecznych czy podczas mycia.
Wady:

*Może spowodować lekkie przesuszenie skóry, dlatego obecnie już wszystkie samoopalacze mają skład wzbogadzony różnego rodzaju nawilżaczami czy substancjami natłuszczającymi oraz antyutleniaczami, a niektóre zawierają także filtry anty-UV. DHA bywa także czasem dodawany w mniejszych ilościach do typowych preparatów do opalania, aby przyśpieszyć wystąpienie zabarwienia skóry.
*Zdarza się, że DHA może powodować zbyt żółty odcień opalenizny. Dlatego aby uniknąć tego efektu bardzo często oprócz DHA samoopalacze zawierają także inne związki wpływające na odcień koloru skóry, są to różne ekstrakty roślinne. Najczęściej stosuje się juglon-naturalny barwnik roślinny z zielonych łupin orzecha włoskiego lub lawson- z henny (ekstrakt z rośliny Lawsonia internis). Ekstrakty te przyciemniają lekko skórę, stosowane samodzielnie nie dają bardzo spektakularnych efektów, ale razem z DHA mogą dać efekt bardzo naturalnego koloru opalenizny. Barwniki te mają także niewielkie właściwości promienioochronne, absorbują bowiem w pewnym stopniu promieniowanie słoneczne w zakresie UVB.
*I wreszcie cecha, która najbardziej zniechęca, a mianowicie dość nieprzyjemny zapach, który pojawia się po około godzinie od użycia samoopalacza. Zapach ten towarzyszy reakcji jaka zachodzi między DHA a naskórkiem. Nie zależy on tak bardzo od składu kremu samoopalającego, tak samo będzie "śmierdział" drogi i jak tani samoopalacz. Intensywność tego zapachu zależy także od właściwości naszej skóry, czyli u jednych jest mocniejszy u innych słabszy. DHA sam w sobie ma także niezbyt przyjemny zapach, ale z tym problemem większość firm kosmetycznych już sobie poradziła. Większość samoopalaczy dzięki dodatkowi substancji zapachowych czy naturalnych olejków roślinnych ma bardzo przyjemny zapach odczuwalny podczas nakładania, niestety po czasie typowy dla samoopalacza zapach zwykle się pojawia, gdyż właśnie po około godzinie DHA wnika w naskórek i rozpoczynają się reakcje biochemiczne prowadzące do powstania "opalenizny". Pocieszające jest to, że firmy kosmetyczne już nad tym pracują starając się choć w pewnym stopniu zmniejszyć odczuwalność tego zapachu.

Na koniec coś o NOWYCH ZWIĄZKACH !?

Ponieważ obecnie wiemy już dużo więcej na temat promieniowania UV, przede wszystkim zdajemy sobie sprawę, że także promienie UVA powodują duże zagrożenie, dlatego firmy kosmetyczne ostatnimi czasy poświęcają dużo uwagi produktom samoopalającym, starając się odkryć nowe związki, które by mogły zastąpić dihydroksyaceton lub metody, które by pozwoliły wyeliminować jego wady, zwłaszcza chodzi tu o typowy dla samoopalaczy zapach oraz odcień opalenizny. Samoopalacze są już produkowane od 1960 roku, jednak ponieważ teraz firmy wzięły się ostro do pracy, gdyż coraz więcej osób zaczyna korzystać z samoopalaczy istnieje nadzieja, że z czasem będą one coraz lepsze a ich aplikacja przyjemniejsza i dająca zadowalające efekty.

Do tej pory udało się odkryć już kilka związków o podobnym działaniu jak DHA, jednak ich wadą, która sprawiała, że nie mogły one zastąpić DHA było podrażniające i toksyczne działanie na skórę. Tak więc jak do tej pory nie udało się znaleźć takiego konkurenta, który by mógł całkowicie zastąpić dihydroksyaceton. Jednak udało się odkryć związki, które można stosować wspólnie z DHA, dzięki temu można obniżyć jego stężenie, co sprawi, że nieprzyjemny zapach, nie będzie tak mocny, a jednocześnie nie ucierpi na tym intensywność opalenizny.

Jedną z takich ostanich nowości jest erytruloza - jest to także związek o charakterze cukrowym, tak jak DHA. Działa ona na podobnej zasadzie jak DHA, jednak znacznie wolniej. Zabarwienie skóry pojawia się po upływie około doby czyli 24 godzin. Takie wolne działanie to z jednej strony wada, ale z drugiej jest to zaletą erytrulozy, gdyż wolniejsze wnikanie w warstwę rogową naskórka pozwala na bardziej równomierne rozprowadzenie preparatu i w konsekwencji na jednolity kolor opalenizny. Dodatkowo zaletą erytrulozy jest większa trwałość uzyskanego zabarwienia i lepsze niż w przypadku DHA nawilżenie skóry. Aby przyśpieszyć efekt pojawiania się opalenizny erytrulozę stosuje się zwykle razem z innymi substancjami barwiącymi, najczęściej razem z DHA.

Myślę,że ten artykuł przybliży wam nieco prawdy o samoopalaczach i sami zdecydujecie czy warto wybrać ten sposób czy może wizyte w solarium lub naturalne słońce.

Nowoczesne zabiegi w gabinetach Poleć znajomemu
Dzisiaj salony kosmetyczne coraz bardziej przypominają laboratoria naukowe XXI w. Do zabiegów upiększających wykorzystują laser, kapsuły i ultradźwięki, co daje naprawdę świetne rezultaty. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się bliżej tym najnowszym osiągnięciom w pielęgnacji urody. Oto kilka zabiegów, które zwróciły naszą uwagę.  Body mix Podczas tego zabiegu wykorzystuje się aż 4 metody: laser, masaż ciśnieniowy, krioterapię i fotostymulację. W jego trakcie kosmetyczka masuje ciało urządzeniem pod ciśnieniem, co rozluźnia tkankę tłuszczową. Fotostymulacja oraz niska temperatura zmniejszają obwody ciała, a laser wzmacnia włókna kolagenu i elastyny. Zabieg daje szybkie i długotrwałe efekty w walce z cellulitem. Kosztuje ok. 250 zł. Panthermal To zabieg w tubie, w której na ciało oddziałują woda, tlen i ozon. Program sterowany jest komputerowo. Taka pielęgnacja oczyszcza skórę z toksyn i wspomaga odchudzanie. Kosztuje ok. 110 zł. Masaż podciśnieniowy W kapsule vacustyler. Ta sama technologia służy astronautom do treningów przed lotami w kosmos. Ujemne ciśnienie powoduje zasysanie krwi i tlenu do dolnych partii ciała. Dzięki temu organizm w rekordowym tempie spala cellulit i nadmiar tkanki tłuszczowej. Cena 150 zł. Elektrostruktur Pod tą nazwą kryje się urządzenie do modelowania sylwetki. Elektrody-pasy owija się wokół brzucha, bioder czy ud i pod jego wpływem wykonują one przez pół godziny pracę jak podczas dwugodzinnej gimnastyki. Już po pierwszej sesji można stracić kilka cm w obwodach. Kosztuje ok. 150 zł. Mikrodermabrazja Polega na rozpyleniu na twarzy, za pomocą specjalnego aparatu przypominającego różdżkę, strumienia kryształów korundu, który ma zdolność ścierania i jednocześnie wsysania starego naskórka. Taki zabieg szybko poprawia wygląd skóry. Cena ok. 250 zł. Dermo Mix Urządzenie, które umożliwia wprowadzenie do głębszych warstw skóry dużej ilości substancji czynnych. Dzięki przykładanym do twarzy elektrodom, otwierającym kanały w skórze, dociera tam ich aż 90%, i to w sposób bezinwazyjny. Zabieg przynosi wspaniałe efekty w odmładzaniu twarzy oraz korygowaniu zmarszczek. Cena 360 zł. Ultradźwiękowy piling Wykonuje się go za pomocą urządzenia, które wygląda jak mały komputer. Jego głowicę kosmetyczka przesuwa po twarzy. Zabieg kosztuje 130 zł


Cellulit - poznaj wroga Poleć znajomemu
Dotyka niemal 80 proc. kobiet, a od kiedy dowiedzieli się o nim mężczyźni, stała się wrogiem numer "1" kobiety epoki kultu ciała.

Mowa o cellulicie, "skórce pomarańczowej" czyli z medycznego punktu widzenia o GLD (gynoid lipodystrophy, lipodystrofia typu kobiecego).

Nie powinno się mylić cellulitu z otyłością. Otyłość to przerost tkanki tłuszczowej, cellulit to zaburzenie budowy tkanki i krążenia.

 Cellulitis to z kolei rodzaj stanu zapalnego tkanki podskórnej - nazwa nie powinna być używana do określania cellulitu.

Aby sprawdzić, czy mamy cellulit, wystarczy napiąć mięśnie pośladków lub chwycić skórę dwoma palcami. Jeśli zauważysz u siebie, że na powierzchni pojawiają się zagłębienia i pagórki przypominające skórkę pomarańczową, to znaczy, że cellulit to także twój problem.

Przyczyny powstawania cellulitu są złożone. Najważniejszą jest nadmierne wydzielanie żeńskich hormonów, które zwiększają przepuszczalność naczyń krwionośnych. Poza tym może to być wadliwa tkanka łączna i pierwotne zmiany w tkance tłuszczowej. Cellulit jest uwarunkowany genetycznie i dotyczy niemal wyłącznie białych kobiet.

Rodzaje cellulitu:
• Postać twarda - u młodych kobiet, ćwiczących, mało widoczny, często z obecnością rozstępów, nieleczony przechodzi później w ciężką postać.
• Postać wiotka - najczęściej u kobiet po czterdziestce, przy spadku napięcia tkanek, wiotkości mięśni, spadku masy ciała.
• Postać obrzękowa - najcięższa, rzadka.

Trzy stopnie zaawansowania cellulitu:
• stopień zerowy - skóra o gładkiej powierzchni, po ujęciu skóry w fałd widoczne nieznaczne pobruzdowania;
• stopień pierwszy - skóra o gładkiej powierzchni, po ujęciu jej w fałd widoczne zagłębienia;
• stopień drugi - zagłębienia występują podczas napinania mięśni (np. w pozycji stojącej), wyczuwalne grudki;
• trzeci stopień - zagłębienia widoczne są w spoczynku, wyczuwalne guzki.

"Przyjaciele" cellulitu:
• siedzący tryb życia - spadek masy mięśniowej, wzrost tkanki tłuszczowej, zwiotczenie mięśni;
• noszenie obcisłych ubrań - ucisk miejscowy i na układ żylny;
• chodzenie na wysokim obcasie - wyłącza pompę mięśniową łydki;
• palenie tytoniu - powoduje zaburzenia w mikrokrążeniu;
• alkohol - sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej;
• przewlekły stres, depresja, lęk, złość - wpływają na układ krążenia i hormonalny.

Co jeść:
• chude mięso i wędliny;
• ryby;
• produkty bogate w błonnik, np. chleb pełnoziarnisty, kaszę gryczaną, ryż dziki lub brązowy;
• dużo warzyw - przede wszystkim paprykę, pomidory, seler, brokuły, fasolkę szparagową i soję;
• owoce bogate w witaminę C, np.grejpfruty, porzeczki, a także ananasy;
• niegazowaną wodę mineralną;
• ziołowe herbatki.

Czego unikać:
• słodyczy;
• nadmiaru soli;
• żółtych serów, śmietany, tłustego twarogu;
• mięsa, wędlin; białego pieczywa;
• częstego picia alkoholu;
• kawy;
• czarnej herbaty.

Jak walczyć:
• zbilansować dietę;
• regularnie ćwiczyć - głównie ćwiczenia aerobowe;
• jak najmniej siedzieć;
• odstawić leki antykoncepcyjne;
• unikać stresu;
• zabiegi - masaż i drenaż limfatyczny; presoterapia - masaż pneumatyczny;
• masaż aparaturowy np. endermologia, jontoforeza, elektrolipoforeza;
• ultradźwięki;
• karboksyterapia - wprowadzanie dwutlenku węgla.

Przy każdej kąpieli wykonuj masaż ciała szorstką rękawicą kosmetyczną. Takie masaże poprawiają elastyczność i ukrwienie skóry. Używanie rękawic i przyrządów do masażu ułatwia wchłonięcie preparatów kosmetycznych zwalczających cellulit - pobudzają mikrokrążenie, ograniczają szkodliwe działanie wolnych rodników, zapobiegają nadmiernemu gromadzeniu się wody w organizmie.

Jeśli chodzi o działanie usprawniające krążenie, wzmacniające ścianki naczyń krwionośnych oraz przeciwdziałające zatrzymywaniu wody w skórze - w kosmetykach stosowane są najczęściej: bez czarny, algi zielone i brunatne, nostrzyk żółty, bluszcz, miłorząb japoński, ostrokrzew, skrzyp polny, arnika i rutyna z ruty zwyczajnej.
Wielka maskarada Poleć znajomemu
Urządź ją u progu jesieni! Teraz właśnie cera będzie ci wyjątkowo wdzięczna za dodatkową porcję wilgoci czy witamin. Po lecie bardzo potrzebuje odświeżenia.
Zacznij od oczyszczania
Takie porządki po gorących miesiącach dobrze zrobią nie tylko cerze tłustej i mieszanej. Wprawdzie rzadziej, ale potrzebuje ich także cera normalna, a nawet sucha. Teraz właśnie opalenizna traci swój blask i okazuje się, że skóra wygląda nieświeżo, widoczne są na niej rozszerzone pory. Maseczki oczyszczające złuszczają delikatnie naskórek, wchłaniają zanieczyszczenia i nadmiar łoju. Przez to ożywiają również koloryt cery. Oprócz tradycyjnych maseczek są także preparaty typu peel-off. Mają formę żelu zastygającego na twarzy w przezroczystą błonkę, którą potem po prostu się zdejmuje. maseczka oczyszczająca Swissological, Zepter, ok. 63 zł; maseczka wygładzająca i zwężająca pory, Eris, ok. 12 zł; maseczka odświeżająca, Dermika, ok. 21 zł.
Postaw na nawilżanie
Słońce odebrało mnóstwo wilgoci każdej skórze. Ale z przesuszeniem łatwo sobie poradzić, stosując maseczki. Zawierają one silnie skoncentrowane substancje odżywcze, dlatego działają w iście rekordowym tempie. Warto nakładać je dwa razy w tygodniu, a gdy cera jest odwodniona, nawet co drugi dzień. Mają one najczęściej dość gęstą, kremową konsystencję i bogaty skład. Często zawierają oleje roślinne, proteiny zbożowe, kwas hialuronowy. Należy rozprowadzać je nie tylko na twarzy, ale także na szyi i dekolcie, a lepiej omijać okolice oczu. Maseczki zawierają bowiem dużo substancji aktywnych, które mogą podrażnić delikatną skórę powiek. maseczka odmładzająco-nawilżająca, Bielenda, ok. 12 zł; maseczka z serii Planet SPA, Avon, ok. 18 zł; maseczka kawiorowa, Mincer, ok. 4 zł.
Przywróć blask spojrzeniu
Jeśli zauważyłaś, że w kącikach oczu zmarszczki stały się bardziej widoczne, jak najszybciej zacznij działać. Sam krem przeciwzmarszczkowy to za mało. W takiej sytuacji najlepiej sprawdzą się płatki. Najlepiej nakładać je co dwa tygodnie. Płyn, którym się je nasącza, w jednorazowych ampułkach, zawiera silnie skoncentrowane substancje odżywcze. Nie ma w nim zaś konserwatów. Płatki doskonale wygładzają i regenerują skórę. Niwelują też cienie. Powieki wyglądają jak po liftingu. płatki pod oczy z serii Forte Inter, Eris, ok. 36 zł (na pięć zabiegów); płatki żelowe, Viviean, ok. 48 zł (na trzy zabiegi); płatki pod oczy z serii Lifting Contur, Soraya, ok. 12 zł (na trzy zabiegi).
Maseczki - to warto wiedzieć:
Można nakładać je tylko na czystą twarz. Najpierw więc trzeba umyć skórę żelem i wodą lub przetrzeć mleczkiem oraz tonikiem. Najlepsza pora na maseczkę to wczesny wieczór, czyli pora kąpieli. Ciepłe i wilgotne powietrze powoduje, że otwierają się pory skóry i składniki odżywcze szybciej się wchłaniają. Nie ma sensu rozprowadzać maseczki grubą warstwą. Skóra i tak nie wchłonie takiej ilości kosmetyku. Lepiej nałożyć go mniej, ale za to starannie. Po kilkunastu minutach (według zaleceń na opakowaniu) zmywa się maseczkę wodą lub zwilżoną chusteczką higieniczną. Zawsze potem trzeba wklepać krem

Jak pozbyć się wąsika Poleć znajomemu
Masz do dyspozycji co najmniej kilka sposobów: od prostych domowych po nowoczesny laser. Wybierz więc najlepszy dla siebie.
 Meszek widoczny nad górną wargą to najczęściej problem brunetek. Skarżą się na niego także panie w okresie burzy hormonalnej. W zależności od tego, jakie są włoski, możemy dobrać odpowiednią metodę ich usunięcia. Gdy są mocne, najskuteczniejszy będzie laser. Już po kilku zabiegach wąsiki przestają sprawiać problem. Ze słabszymi i cieńszymi z powodzeniem poradzi sobie wosk czy krem. Zaczną po nich wolniej odrastać, będzie też ich coraz mniej.
U kosmetyczki
Od lat najpopularniejsze jest woskowanie. Ma swoje wierne zwolenniczki, choć to zabieg trochę bolesny. Kosmetyczka nakłada nad górną wargą ciepły wosk, który po zastygnięciu odrywa. W ten sposób można się pozbyć nawet króciutkich włosków. Taki zabieg kosztuje ok. 15 zł. W przypadku pojedynczych grubych włosków skuteczna jest też elektroliza, czyli usuwanie ich za pomocą prądu (ok. 25 zł za 5 min).
U dermatologa
Lekarze proponują laser, który daje niewątpliwie najlepsze efekty, ale jest drogi. Podczas takiego zabiegu niszczone są mieszki włosowe. Trzeba go jednak powtórzyć kilka razy, ale potem problem zupełnie znika. W dodatku ta metoda jest bezbolesna. Jeden zabieg kosztuje ok. 250 zł.
W domu
Możemy używać plastrów z woskiem i kremów do depilacji. Plasterki przykleja się nad górną wargą, a potem zdecydowanym ruchem odrywa, zawsze w odwrotnym kierunku do wzrostu włosów. Wymaga to jednak wprawy. Znacznie prostsze i bezbolesne jest nałożenie na wąsik kremu do depilacji. Sprawdza się on jednak tylko w przypadku cienkich, słabych włosków. Krem nakłada się nad górną wargą i po ok. 15 min ściąga szpatułką. Po depilacji skóra jest podrażniona, warto więc ukoić ją kremem czy olejkiem. plasterki z woskiem, Tanita, ok. 10 zł; specjalny krem do depilacji twarzy, Sally Hansen, ok. 28 zł; plasterki z woskiem, Joanna, ok. 7 zł.

Chcesz mieć piekne Pazurki? Poleć znajomemu
Starannie wykonany każdym dłoniom doda urody. Modne są zarówno paznokcie w soczystym kolorze, jak i ozdobione delikatnym manikiurem francuskim.

Dłonie są bardzo "wymowne". Zdradzają rodzaj wykonywanej pracy, stan zdrowia i styl życia. By ręce były zadbane, wymagają regularnych zabiegów. Dobrze wykonany manikiur nie tylko ozdobi paznokcie, ale także pomoże rozwiązać niektóre problemy. Ukryje nierówne lub rozdwajające się płytki, odwróci uwagę od zadzierających się skórek. Zamiast w gabinecie kosmetycznym możemy same wykonać go w domu - w dogodnym dla nas momencie i znacznie taniej.


Subtelny francuski
Różni się od klasycznego manikiuru przede wszystkim sposobem malowania płytek. Wolny brzeg paznokcia pokrywa się białym lakierem. Żeby zrobić to idealnie równo, najlepiej użyć papierowych pasków w kształcie półksiężyca. Przykleja się je do paznokcia, oddzielając jego czubek, który maluje się białym lakierem. Po całkowitym wyschnięciu emalii pasek trzeba odkleić. Potem cały paznokieć maluje się jasnoróżowym lub beżowym lakierem.

1. Zmywanie lakieru

Manikiur zawsze rozpoczynamy od usunięcia starej emalii. Unikamy zmywaczy z acetonem, wybieramy te zawierające wzmacniające witaminy i olejki. Nawet najlepsze produkty tego typu wysuszają, dlatego używajmy ich oszczędnie. Zamiast wacika do ścierania lakieru możemy wykorzystać pałeczkę kosmetyczną. Uchroni skórę wokół paznokci przed zabarwieniem i kontaktem ze zmywaczem. Na zakończenie oczyszczamy miejsca pod paznokciami, myjemy dłonie i dokładnie je osuszamy ręcznikiem.

2. Nadawanie kształtu

Metalowy pilniczek niszczy brzegi paznokci. Przez niego mogą zacząć się rozdwajać. Dlatego opiłowujemy je papierowym lub ceramicznym (tzw. kryształowym). Nadajemy paznokciom kształt, poruszając pilniczkiem tylko w jedną stronę. Ruchy "tam i z powrotem" niszczą brzegi płytek. Nie zaokrąglamy paznokci zbyt głęboko po bokach. To też może być przyczyną ich rozdwajania. Ponadto będą w tych miejscach nierówne. Wygładzamy koniuszki paznokci drobnoziarnistym pilnikiem lub polerką.



3. Zmiękczanie skórek

Zanurzamy końce palców na kilka minut w ciepłej wodzie z dodatkiem mydła. Kąpiel zmiękcza skórki, dzięki temu łatwiej je odsunąć patyczkiem. Można też nałożyć specjalny preparat. Pozostawiony na kilka minut zmiękcza, a nawet nieco rozpuszcza skórki. Niekiedy taki kosmetyk ma właściwości pielęgnacyjne. Nawilża płytki paznokciowe i otaczającą je skórę.

4. Odsuwanie skórek

Odpychamy drewnianym patyczkiem skórki. Po kąpieli są tak miękkie, że niemal same się odrywają od powierzchni płytki. Przykładamy patyczek do jej powierzchni szerszą częścią, dość płasko. Niekiedy trzeba cążkami usunąć zbyt grube skórki, które po odepchnięciu patyczkiem tworzą wokół paznokci mały wałeczek. Wycina się je płytko, żeby nie uszkodzić macierzy paznokcia.

5. Przygotowanie do lakierowania

Malowane paznokcie powinny być suche, odtłuszczone i gładkie, żeby lakier dobrze się trzymał na ich powierzchni. Dlatego przed malowaniem warto je przeciągnąć delikatnie polerką. Gdy ich powierzchnia jest bardzo nierówna lub porowata, rezygnujemy z polerki i pokrywamy paznokcie lakierem wygładzającym.


6. Malowanie

Lakierowanie zaczynamy od nałożenia odżywki lub specjalnej bazy pod emalię. Wzmacnia słabe paznokcie. Chroni je też przed przebarwieniem, co się zdarza, gdy używamy ciemnego lakieru. Emalię nakładamy pociągnięciami pędzelka od nasady do czubka. Najpierw malujemy środek płytek, a potem boki. Kiedy paznokcie wyschną, pokrywamy je lakierem utrwalającym, który przedłuża ładny wygląd kolorowej emalii.



Starannie wykonany każdym dłoniom doda urody. Modne są zarówno paznokcie w soczystym kolorze, jak i ozdobione delikatnym manikiurem francuskim.

Dłonie są bardzo "wymowne". Zdradzają rodzaj wykonywanej pracy, stan zdrowia i styl życia. By ręce były zadbane, wymagają regularnych zabiegów. Dobrze wykonany manikiur nie tylko ozdobi paznokcie, ale także pomoże rozwiązać niektóre problemy. Ukryje nierówne lub rozdwajające się płytki, odwróci uwagę od zadzierających się skórek. Zamiast w gabinecie kosmetycznym możemy same wykonać go w domu - w dogodnym dla nas momencie i znacznie taniej.


Subtelny francuski
Różni się od klasycznego manikiuru przede wszystkim sposobem malowania płytek. Wolny brzeg paznokcia pokrywa się białym lakierem. Żeby zrobić to idealnie równo, najlepiej użyć papierowych pasków w kształcie półksiężyca. Przykleja się je do paznokcia, oddzielając jego czubek, który maluje się białym lakierem. Po całkowitym wyschnięciu emalii pasek trzeba odkleić. Potem cały paznokieć maluje się jasnoróżowym lub beżowym lakierem.

1. Zmywanie lakieru

Manikiur zawsze rozpoczynamy od usunięcia starej emalii. Unikamy zmywaczy z acetonem, wybieramy te zawierające wzmacniające witaminy i olejki. Nawet najlepsze produkty tego typu wysuszają, dlatego używajmy ich oszczędnie. Zamiast wacika do ścierania lakieru możemy wykorzystać pałeczkę kosmetyczną. Uchroni skórę wokół paznokci przed zabarwieniem i kontaktem ze zmywaczem. Na zakończenie oczyszczamy miejsca pod paznokciami, myjemy dłonie i dokładnie je osuszamy ręcznikiem.

2. Nadawanie kształtu

Metalowy pilniczek niszczy brzegi paznokci. Przez niego mogą zacząć się rozdwajać. Dlatego opiłowujemy je papierowym lub ceramicznym (tzw. kryształowym). Nadajemy paznokciom kształt, poruszając pilniczkiem tylko w jedną stronę. Ruchy "tam i z powrotem" niszczą brzegi płytek. Nie zaokrąglamy paznokci zbyt głęboko po bokach. To też może być przyczyną ich rozdwajania. Ponadto będą w tych miejscach nierówne. Wygładzamy koniuszki paznokci drobnoziarnistym pilnikiem lub polerką.



3. Zmiękczanie skórek

Zanurzamy końce palców na kilka minut w ciepłej wodzie z dodatkiem mydła. Kąpiel zmiękcza skórki, dzięki temu łatwiej je odsunąć patyczkiem. Można też nałożyć specjalny preparat. Pozostawiony na kilka minut zmiękcza, a nawet nieco rozpuszcza skórki. Niekiedy taki kosmetyk ma właściwości pielęgnacyjne. Nawilża płytki paznokciowe i otaczającą je skórę.

4. Odsuwanie skórek

Odpychamy drewnianym patyczkiem skórki. Po kąpieli są tak miękkie, że niemal same się odrywają od powierzchni płytki. Przykładamy patyczek do jej powierzchni szerszą częścią, dość płasko. Niekiedy trzeba cążkami usunąć zbyt grube skórki, które po odepchnięciu patyczkiem tworzą wokół paznokci mały wałeczek. Wycina się je płytko, żeby nie uszkodzić macierzy paznokcia.

5. Przygotowanie do lakierowania

Malowane paznokcie powinny być suche, odtłuszczone i gładkie, żeby lakier dobrze się trzymał na ich powierzchni. Dlatego przed malowaniem warto je przeciągnąć delikatnie polerką. Gdy ich powierzchnia jest bardzo nierówna lub porowata, rezygnujemy z polerki i pokrywamy paznokcie lakierem wygładzającym.


6. Malowanie

Lakierowanie zaczynamy od nałożenia odżywki lub specjalnej bazy pod emalię. Wzmacnia słabe paznokcie. Chroni je też przed przebarwieniem, co się zdarza, gdy używamy ciemnego lakieru. Emalię nakładamy pociągnięciami pędzelka od nasady do czubka. Najpierw malujemy środek płytek, a potem boki. Kiedy paznokcie wyschną, pokrywamy je lakierem utrwalającym, który przedłuża ładny wygląd kolorowej emalii.

Niezwykłe kosmetyki do paznokci Poleć znajomemu
Są niezawodne! To dzięki nim możesz nie tylko płytki wzmocnić i wybielić, ale również, w razie potrzeby, skleić.
1. Wybielacz do paznokci, Nail Whitener, Manhattan, ok. 14 zł. Usuwa przebarwienie, które często zostawiają ciemne lakiery. Zdecydowanie rozjaśnia płytki żółtawe, matowe. Warto sięgnąć po ten kosmetyk, gdy paznokcie mają brzydki kolor po jedzeniu orzechów czy słonecznika. Używa się go kilka razy w tygodniu.

2. Utwardzacz płytki paznokcia, Avon, ok. 28 zł. Wygląda jak flamaster. Zawiera pył diamentowy i panthenol. Wzmacnia paznokcie już po siedmiu dniach. Jest idealny, gdy są one kruche, cienkie, często się łamią. Łatwo i szybko nakłada się go na paznokcie. Wysycha natychmiast.

3. Odżywka do paznokci rozdwajających się, Eveline, ok. 5 zł. Wzmacnia i odbudowuje rozwarstwioną i łuszczącą się płytkę paznokcia. Tworzy na niej powłokę dość trwałą odporną na czynniki zewnętrzne. Odżywka może być stosowana samodzielnie lub jako lakier podkładowy. Zawiera witaminy A, E i F, które mają właściwości regenerujące.

4. Klej z serii Coral Nail Perfect, Delia, ok. 8 zł. Niezastąpiony, gdy paznokieć jest nadłamany. Wystarczy kropelkę kleju rozprowadzić cieniutką warstwą na pęknięciu. Ten kosmetyk można stosować także jako bazę zabezpieczającą paznokcie przed złamaniem, zwłaszcza gdy są kruche i łatwo pękają. Jest bezbarwny więc z powodzeniem można go używać pod kolorowy lakier.

5. Olejek do skórek, Inglot, ok. 13 zł. Jeśli zadziorki wokół paznokci są twoim utrapieniem, to kosmetyk idealny dla ciebie. Zawiera olejek z jojoby i pestek moreli oraz witaminę E; wygładzą one i zmiękczą skórkę wokół paznokci. Najlepiej stosować go dwa razy dziennie. Jest dość tłusty, ale szybko się wchłania.

7 błędów w makijażu Poleć znajomemu
Makijaż powinien podkreślać urodę. Ale jeśli wąskie usta pomalujesz ciemną szminką, jeszcze bardziej je zmniejszysz. Nie idź ślepo za trendami w makijażu, bo możesz łatwo wpaść w pułapkę kolorystyczną.


1 Zbyt opalony lub jasny podkład Ciemny postarza i podkreśla zmarszczki. Jasny daje kredowy efekt. Podobnie jak chłodne odcienie beżu.

7 błędów w makijażu   
Idealny kolor powinien być zbliżony do karnacji. Nowoczesne lekkie podkłady zawierają pigmenty odbijające światło, więc łatwo dopasowują się do cery. Sprawdzaj je w naturalnym świetle, koniecznie na twarzy. Jeśli podkład zniknie na skórze, ten kolor jest dla Ciebie.

2 Bardzo jasny korektor Nie sprawdza się szczególnie pod oczami. Jeśli nałożysz go na sińce, tylko je podkreślisz. Uwydatnisz opuchnięcia, zamiast je zamaskować. Unikaj też chłodnych beżów, które powodują, że twarz wygląda szaro i niezdrowo. Do karnacji większości Polek pasują ciepłe beże o żółtym zabarwieniu.

3 Ciemne cienie do małych oczu Powodują, że oczy wydają się jeszcze mniejsze! Rada: jasne i błyszczące kolory optycz-nie powiększają, ciemne i matowe pomniejszają. Jeżeli masz szeroko osadzone oczy, w wewnętrznych kącikach pomaluj je na ciemno. Przybliżą się.

4 Cienie o takiej barwie jak tęczówki Gaszą spojrzenie. Jeśli chcesz je ożywić, użyj odcienia kontrastowego do barwy oczu. Czyli. Do tęczówek niebieskich i szarych: brązowego, śliwkowego, pomarańczowego. Do brązowych: zielonego, niebieskiego, beżowego. Do zielonych: fioletowego, brązowego, bordowego.

5 Nienaturalne policzki Pomarańczowe, czerwone, ceglaste. Czy ktoś rumieni się na taki kolor? Idealny odcień różu do policzków nie powinien drastycznie różnić się od karnacji. Do jasnej cery najbardziej pasują chłodne tonacje różowego. Do oliwkowej: ciepłe barwy, np. brzoskwinia i koral. Do ciemnej: śliwka, kasztan i ciemny brąz.

6 Czarne brwi Wyglądają jak naklejone. Nadają twarzy srogi wyraz. Muszą ich unikać szczególnie blondynki. Idealne brwi powinny mieć kolor zbliżony do włosów (tak samo jak rzęsy). Dlatego, jeśli masz ciemną oprawę oczu, ale rozjaśniałaś włosy, to samo zrób z brwiami (użyj do tego jasnego cienia). Zapomnij o czarnej kredce do brwi. Poszukaj swojego koloru w odcieniach szarości, blond i brązów.

7 Komiczne usta To efekt nie tylko zbyt przesadnego makijażu, ale także źle dobranego koloru szminki. Najbezpieczniejsze są naturalne odcienie: koralowe, różowe, wiśniowe. Najgorszy wybór: sine, fioletowe. Wydatne wargi pomniejszą szminki ciemne i matowe. I odwrotnie: usta zbyt wąskie nabiorą objętości w jasnym, najlepiej błyszczącym kolorze.


Kadus Retrospekcja - inspirująca podróż w lata 20. Poleć znajomemu
 Lata 20… klasycyzm… różnorodność form… miasto… sport… film… maszyny… rozwój… nowoczesność… ewolucja… definiowanie własnej tożsamości… poszukiwanie indywidualnego stylu… geometryczne formy… odpowiedź na pytanie czym jest piękno… sztuka… - retrospekcja.

Na sezon wiosenno-letni styliści marki Kadus – Paweł Kamiński i Tomasz Bronowicki, przygotowali niezwykłą kolekcję fryzur, inspirowaną klasyką lat 20. Autorzy skupili się na nowych, kreatywnych rozwiązaniach, czerpiąc z przeszłości to, co najlepsze. Retrospekcja przedstawia najmodniejsze propozycje zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.

Klasyczne lata 20. we współczesnym wydaniu są pełne różnorodności, innowacyjności i geometrycznych form. Zdecydowane linie cięć powstały w oparciu o symetryczne podziały pasm włosów, czego efektem są np. nowoczesne, asymetryczne grzywki. Kolekcja Retrospekcja to propozycje strzyżeń i koloryzacji (dla pań) włosów krótkich.


Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzający (12 wejścia) tutaj!

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj! http://www.kupujemy.pl/cena-RTV--0D.html ,
---------------------------------------------------
---------------------------------------------------
Zarabienie w sieci

SHOTBUX

-----------------------------------------------------

,

------------------------------------------------
http://www.kupujemy.pl/cena-Komputery--0D.html
-----------------------------------------------

Pogoda na jutro

,

---------------------------------------------------

,
---------------------------------------------------


=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Buty damskie-bardzo niskie ceny,wysoka jakośćKredyty,konta osobiste,karty kredytowe,ubezpieczenia Portal rozrywkowy,humor,filmy,włatcy móch Praca w domu,zarabianie w internecieKredyty,konta osobiste,karty kredytowe,ubezpieczenia